Dużo by pisać, a czasu tak mało… Dodatkowo okoliczności nie pozwalają skupić uwagi na tym superkompaktowym ekraniku telefonu. Ostatnio dużo skrajnych doznań, ale myślę, że wkrótce znajdę chwilę, aby o nich opowiedzieć.
Dziękujemy wszystkim nas wspierających i śledzących nasz tandem.
Z powodu awarii aparatury ładującej jesteśmy zmuszeni oszczędzać baterie w aparacie, więc kolorowo na blogu się zrobi dopiero po powrocie.
Ale ale… To jeszcze nie koniec!
(właśnie jedziemy francuskim trzęsącym camperem do granicy z Turcją przez deszcz i w jesiennych już barwach)

hura hura bedzie Turcja!! cało rodzina Dąbrowskich czyta i wspiera
ognia